Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 abbigail

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:05 pm

- w jaki sposób mam z nią zerwać, żeby nie poczuła się zbyt zraniona? czegokolwiek nie powiem i tak pomyśli, że ją zdradziłem, a to byłoby dla niej.. - nie dokończył, a jego słowa znaczyły, że wolałby, żeby zostało to między nimi, poza tym raczej aimee nie odebrała by aktu pomocy abbigail, jako pomocy, a raczej odwrotnie. przymknął na moment powieki, po czym wziął kubek z herbatą w dłonie i wpatrywał się w parę wydobywającą się z niego.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:10 pm

-bastien, nie wiem. po pierwsze, myślałam, że naprawdę się zmieniłeś. - powiedziała - po drugie, nie jestem specjalistką w zrywaniu. mój pierwszy chłopak zdradził mnie z jakąś dziewczyną na imprezie a z kolejnym jestem do dzisiaj, chociaż jest na mnie wściekły za to co zrobiłam - wzruszyła ramionami i wstała. poszła do łazienki i zamknęła się w niej na klucz ze swoim telefonem, gdyby nate odpisał. usiadła na blacie przy umywalce. podciągnęła kolana do brody. nie była dumna z siebie. zrobiła to z zazdrości ale i chciała sprawdzić, czy bastien nadaje się dla aimee. przecież dziewczyna dobrze wiedziała, co chłopak robi i robił.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:21 pm

- abb - powiedział i chciał ją zatrzymać, ale wyszła. miał wrażenie, że gorzej być już nie może. no, chyba że nate zaraz wpadnie i mu zaciągnie z prawego sierpowego. zagryzł mocno dolną wargę, kompletnie nie wiedząc, co ma zrobić. wstał w końcu z kanapy i wyszedł z salonu. zobaczył zapalone światło w łazience, więc poszedł tam. zatrzymał się przy drzwiach.
- abbi? - zapukał, a później nacisnął na klamkę. drzwi były zamknięte. - abbigail. wyjdź stamtąd - poprosił. - przepraszam. przepraszam, że za każdym razem, gdy pojawiam się w twoim życiu to muszę przewrócić je do góry nogami - powiedział, stojąc i wpatrując się w drzwi.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:26 pm

łzy spływały po jej policzkach. była głupia. mogła go nie zapraszać do siebie, ale miała nadzieję, że posiedzą jak za starych, dobrych czasów gdy jeszcze nie byli razem, pograją w monopoly lub obejrzą jakiś film. ale nie. ona musiała udowodnić swoje. a przy tym stracić prawdopodobnie nate'a, przyjaciółkę, bo nie będzie w stanie spojrzeć jej w oczy jak i sama nie będzie mogła patrzeć na siebie. a przecież tak naprawdę nic nie zrobili. grając w butelkę robi się takie rzeczy. xd
nie odpowiedziała bastienowi. siedziała ciągle w tym samym miejscu, ale po chwili zeskoczyła z blatu i włączyła wodę pod prysznicem. rozebrała się i weszła pod ciepły strumień wody. tego potrzebowała. westchnęła, namydlając się płynem.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:29 pm

stał z nadzieją, że wyjdzie. ta nadzieja zniknęła, gdy usłyszał strumień puszczanej wody. westchnął, ubrał się i wyszedł. nie był jej facetem. nie musiał o nią walczyć. ;c
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 21, 2011 9:36 pm

po dłuższej chwili wyszła spod prysznica. wytarła się ręcznikiem, włosy związała w kok, a sama ubrała szlafrok. spojrzała na telefon. odpisała na smsa nate'owi i umyła zęby. posmarowała twarz kremem i wyszła z łazienki. nie słyszała już bastiena. pewnie wyszedł. zamknęła drzwi na klucz i poszła do sypialni, gdzie położyła się i oglądała telewizję, smutna. mogłaby napisać książkę "jak wszystko spieprzyć w 5 minut". i tak leżała i leżała.
nagle wstała. ubrała się w jakieś cienkie leginsy, conversy i t-shirt, nawet nie założyła bielizny. chwyciła torebkę i klucze. kot spał, zjadł. i tak ubrana wyszła z domu, dzwoniąc po taksówke.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 7:41 pm

abbi siedziała u siebie w domu, zdenerwowana na aimee. gadała coś do siebie. może naprawdę ma jakieś problemy ze sobą? wypaliła trzy paczki papierosów od kiedy aim do niej napisała. zastanawiała się, o co chodziło aimee z jej facetami. przecież była tylko z bastienem.
czyżby...nate? zakrztusiła się dymem i chodziła po mieszkaniu wkurwiona jeszcze bardziej, nie wiedząc co się dzieje, czy serio była z natem ?
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 8:02 pm

nate przyjechał do abbigail, sam nie wiedząc, co tutaj robi. chyba z przyzwyczajenia po wyjściu z mieszkania bastiena skierował samochód w stronę apartamentu abbi. stanąwszy przed drzwiami, zawahał się. spojrzał na swoją lewą dłoń, bo był leworęczny, którą bił basta. miał na niej ślad jego krwi. starł ją, krzywiąc się, po czym kilkakrotnie zacisnął w pięść i rozprostował dłoń, która lekko zaczynała go boleć, nie przyzwyczajona do bójek. wziął głęboki wdech i zapukał. nie odważył się użyć własnego klucza.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 8:06 pm

a abbi ciągle chodziła po domu, myslę, że swój ulubiony rockowy zespół miała puszczony na fulla przez co sąsiedzi coś krzyczeli. no nic. pewnie myślała, że to oni. paliła DWA papierosy na raz (mój tatuś tak robi xd ) gdy podeszła do drzwi. otworzyła z rozmachem.
-jak wam coś przeszkadza to wypierdal... - dopiero teraz spojrzała kto to. oho, nate.
-cześć, wejdź - mruknęła i znowu zaczęła chodzić w kółko po salonie. pewnie gdy chlopak wszedł głębiej to chwyciła telefon, znalazła smsa od aim i pokazała nate'owi. patrzyła mu w oczy.
-wiesz o co jej chodzi? - zapytała stanowczym tonem. - aimee była tylko z bastienem. a tylko z nim i z tobą byłam. - powiedziała.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 8:24 pm

stał uniesionymi brwiami, kiedy otworzyła tak zamaszyście drzwi i zaczęła się na niego wydzierać. właściwie jakoś niespecjalnie zrobiło to na nim przerażające wrażenie, raczej zdziwił się faktem, że paliła na raz dwa papierosy! a z mieszkania wydobywał się duszący zapach papierosów i właściwie całe było zadymione. wszedł do mieszkania, zamykając za sobą drzwi, ale nawet się nie rozebrał. miał jakieś dziwne przeczucie, że nie zagości w jej mieszkaniu zbyt długo. oparł się o framugę drzwi salonu i przyglądał jej się, jak chodzi tam i z powrotem. czuł się okropnie. jak ostatni dupek. spojrzał na smsa, którego mu pokazała i uniósł w górę brwi, chociaż właściwie to z trudem powstrzymał się przed otwarciem ust. przez moment miał ochotę stchórzyć i skłamać. powiedzieć, że nie ma pojęcia, o co może chodzić aimee, ale wiedział, że nie może tego zrobić. nie jest cipką, poza tym jest to winien aimee i właściwie abbigail też.
- aimee i ja byliśmy ze sobą przez pewien czas zanim cię poznałem. to raczej był luźny związek i nikt się nie deklarował - powiedział i miał niezmierną ochotę zakończyć w tym momencie. to byłyby idealne słowa wyjaśnienia, które ratowałyby jego dupsko. wiedział, że nie potrafi, bo nie byłby w stanie spojrzeć w lustrze we własną twarz. i nie możesz powiedzieć, że powinno tak być przez ostatnie dwa lata. kochał abbigail i zrezygnował z aimee, co nie znaczy, że jego uczucie do niej zmieniło się z dnia na dzień. oczywiście, przybladło, ale kochał ją. nigdy jednak będąc z abbigail nie myślał o aimee. - ale później.. zrozumieliśmy, że to coś więcej. wybrałem jednak ciebie, ale.. przepraszam, abb.. nadal czuje coś do aimee..
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 8:32 pm

spojrzała na nate'a gdy powiedział pierwszą część. okej, to była w stanie zaakceptować. i w tym momencie, mimo, że nie wiedziała, że był z aimee była gotowa iść i ją przeprosić. zrobiła krok w stronę nate'a, ale cofnęła się pod ścianę gdy usłyszała ciąg dalszy, osunęła się po ścianie, papierosy wypadły jej z ust i przydeptała je stopą. biedna posadzka ,ale nic nie powinno się w sekundę stać, i załkała cicho w dłonie. nie. pozbiera się. po chwili wstała i podeszła do nate'a. łzy płynęły z jej oczu przez policzki i skapywały na ziemię.
-w takim razie idź do niej - powiedziała cicho, ale głos jej się załamał. - zamieszkajcie razem, tak jak my to mieliśmy zrobić. bądźcie szczęśliwi - dokończyła, już na niego krzycząc. - nie będę jedną z twoich opcji, nate - znowu wyszeptała i poszła do garderoby. wyciągnęła pierwszą lepszą walizkę. chodziła jak opętana i wrzucała co popadnie do niej - byle mieć co na siebie ubrać. gdziekolwiek tam będzie. jak najdalej od lizbony.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 8:52 pm

jej słowa były jak siarczysty policzek. właściwie to wolałby, gdyby go spoliczkowała. przyglądał jej się, jak biega po mieszkaniu. wszystkie emocje buzowały w nim, aż w końcu wybuchnął.
- cholera! - krzyknął tak głośno, że pewnie przestraszona abbigail zatrzymała się w pół kroku. - czy ty myślisz, że ja potrzebuję jakichś opcji? nie przyszedłem tutaj, żeby ci powiedzieć, że ostatnie dwa lata, to była pieprzona farsa! wybrałem wtedy ciebie i zrobiłbym to teraz, ale nie robię tego, bo nie muszę wybierać. wiem, czego chcę. kocham cię i chcę z tobą być. chcę z tobą mieszkać i zajmować się twoim kotem. powiedziałem ci o tym, bo chciałem cię prosić, żebyś dała mi trochę czasu na ułożenie sobie sprawy z aimee. nie sądziłem, że nadal znaczy dla mnie więcej niż powinna, ale tak jest i chcę to zmienić, ale ty w zamian za to pieprzysz mi o jakichś opcjach i pakujesz się! - mówiąc to, zaczął wyciągać rzeczy z jej torby, a teraz stał na wprost niej i patrzył prosto w jej oczy. miał ochotę ją pocałować. uprawiać z nią dziki seks. faceci xd naprawdę ją kochał i chociaż kochał też aimee, to przecież wybrał abbigail, był z nią, troszczył się o nią i nie mogła mówić mu, że była opcją! kiedy wybiera się kogoś, bo był lepszą opcją nie jest się człowiekiem, którego można szanować, nie jest się w żaden sposób zaangażowanym, a nate był.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 9:02 pm

spojrzała na nate'a, zaciskając usta, aby znowu nie zacząć na niego krzyczeć. zacisnęła ręce na swojej koszulce, bo korciło ją, by urwać mu jaja.
-słyszysz co mówisz? - zapytała spokojnie, mimo, że łzy ciągle spływały jej po policzkach - nate, wiesz, co mnie najbardziej rani? - zapytała, a głos jej się załamał. - zamiast powiedzieć mi to dwa lata temu, dowiaduję się o tym teraz przez przypadek! przez te dwa lata kochałeś aimee, moją przyjaciółkę. i chcesz abym dała ci czas, abyś przestał ją kochać? nie przestaniesz jej kochać ot tak! znowu ją zobaczysz i znowu ją pokochasz! nie da się kochać dwóch osób na raz, rozumiesz?! - zaczęła znowu na niego krzyczeć i wrzucała ponownie rzeczy do swojej torby. spojrzała na chłopaka.
-byłeś ze mną cały ten czas, bo mnie wybrałeś z nas dwóch. schlebia mi to. ale do kurwy nędzy, nie jesteś pewien czy to ze mną chcesz być! jeśli coś do niej czujesz to źle. będziemy tak krążyć? może trójkącik? - krzyczała dalej, ale nie chce mi się stawiać wykrzykników. usłyszała pukanie do drzwi. mruknęła pod nosem 'ja pierdolę' i poszła otworzyć. to jej sąsiedzi pytali czemu tak krzyczy. spojrzała na nich i biorąc głęboki wdech powiedziała:
-mój chłopak uważa, że kocha mnie i moją przyjaciółkę w tym samym czasie, a dowiaduję się o tym po dwóch latach związku. proszę się nie martwić, nie będę już państwu przeszkadzać, wyprowadzam się - powiedziała i przeprosiła ich po czym zamknęła drzwi. dalej płakała. poszła do łazienki i pakowała swoją kosmetyczkę.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 9:24 pm

kiedy wyszła z sypialni, usiadł na łóżku i schował twarz w dłoniach. całe jego życie nagle runęło w gruzach, a on nawet nie wiedział, jak ma to wszystko złapać, żeby nie pozwolić zawalić się wszystkiemu do końca. myśli biegały mu w głowie, jak oszalałe, jak rój wściekłych pszczół. spojrzał na swoją dłoń, która nieprzyjemnie zaczęła go boleć. bardzo dobrze słyszał, co powiedziała sąsiadom i aż przymknął powieki. to wszystko brzmiało tak zajebiście absurdalnie, ale było prawdą. żałował, że nie jest w telewizji i nikt z ukrytą kamerą nie wyskoczy i nie powie im, że świetnie zagrali swoje role. co się stało z jego udanym związkiem. wstał z kanapy i poszedł do łazienki, gdzie była abbigail. podszedł do niej i położył dłoń na jej dłoni.
- nie wyjeżdżaj, szkoda twoich studiów - wiedział, jak banalnie to brzmiało, ale tak! martwił się o jej przyszłość. nie chciał kompletnie rujnować jej życia. - ja wyjadę. zniknę z twojego życia i będziesz mogła w spokoju mnie znienawidzić - powiedział i uśmiechnął się do niej czule. - kocham cię abbigail, naprawdę cię kocham - powiedział szczerze i tylko szczerość można było wyczytać z jego twarzy. nachylił się nad nią i ostatni raz ją pocałował, po czym odwrócił się i skierował do wyjścia.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 9:35 pm

patrzyła na chłopaka, który nie dał jej dojść do słowa, ale złapała go za dłoń zanim wyszedł i przyciągnęła go do siebie. spojrzała mu w oczy i westchnęła.
-chodź, głuptasie. porozmawiamy na spokojnie. jeśli jedno z nas wyjedzie, będziemy tego naprawdę żałować. - powiedziała cicho. już nie miała siły płakać. poszli do jej sypialni i siedli na łóżku. skrzyżowała nogi i spojrzała na chłopaka, trzymając go za dłoń. nie chce niczego robić pod wpływem emocji. jeśli stwierdzi, że jednak wyjedzie, to zrobi to jutro. wróci do ameryki, zamieszka u swojej babci, która tam jednak została, nie przeprowadzając się z nimi do lizbony i będzie szczęśliwa. a nate kiedyś o niej sobie przypomni i będzie się zastanawiał co się z nią stało. na razie nie będzie podejmowała decyzji.
spojrzała na chłopaka.
-dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej? - zapytała spokojnie, kciukiem zataczając kółka na jego wewnętrznej stronie dłoni.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 9:51 pm

nie sądził, że będzie go zatrzymywać. właściwie to zdziwił się, że go nie spoliczkowała i nie wykopała z mieszkania xd poszedł za nią posłusznie do sypialni, gdzie nawet w końcu pozbył się swojego płaszcza, bo sobie przypomniałam, że miał go cały czas na sobie. się chyba zgrzał xd
rozesmiał się pod nosem. wszystkie wytłumaczenia wydawały się teraz całkowicie bezsensowne.
- nie chciałem cię ranić. uznałem, że nie zasługujesz na to, ale wyszło gorzej niż chciałem - powiedział i spojrzał prosto w jej oczy z przepraszającym wyrazem twarzy.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 9:59 pm

westchnęła cicho i spojrzała mu w oczy. kochała go. bezgranicznie. dlatego mu to wybaczyła.
pogłaskała go po policzku i przygryzła na chwilę wargę.
-nie rozumiem dlaczego mi nie powiedzieliście zanim zaczęliśmy się umawiać. - westchnęła i spojrzała gdzieś w bok, na małego kota wskakującego do walizki. był taki słodki. rzuciła okiem na nate'a, ale tylko na sekundę.
-jesteś pewien, że to ze mną chcesz być? naprawdę chcesz zajmować się moim kotem? mieszkać ze mną? - uniosła brew. - zrozumiem, jeśli wolisz aimee. jest młodsza i taka kochana. - pokiwała głową. chociaż by tego nie zrozumiała, dałaby mu wolną rękę.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 10:22 pm

- wydawało nam się wtedy, że to nie ma znaczenia - powiedział zrezygnowany i czuł się jak dwudziestoletni gówniarz, którym wtedy był. - byliśmy wtedy takimi dziećmi - stwierdził, kręcąc głową z lekkim niedowierzaniem. z resztą... teraz też nie uważał, że jest super, hiper dojrzały, bo nie był..
- tak, abb. jestem pewien, że chcę z tobą być. nigdy w to nie wątpiłem - powiedział szczerze, bo tak właśnie było. najwidoczniej uczucie do aimee nie było, aż tak silne, skoro nie pomyślał ani raz o zrezygnowaniu z abbigail. z resztą, nie ma co się łudzić, był egoistą ;c
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 10:31 pm

-aimee miała 17 lat - mruknela i spojrzala na niego.
-nate, wiesz ze nie możesz mieć nas dwóch. tak się nie da. nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie dzielenie się tobą - jestem egoistką. - zamiala się sucho ale mimo wszystko pojedyncza łza spłynęła po jej policzku.
- nie jestem w stanie także przyjaźnic się z aimee. - powiedziała cicho - jesteś dla mnie ważniejszy od niej, a atmosfera pomiędzy mną a nią będzie strasznie napięta. - stwierdziła.
- musisz się jakoś uporać z uczuciem do niej inaczej nic nie wyjdzie. i proszę, bądź ze mną szczery. nie chce kłamstw, nie potrafię tak żyć - wszeptala, patrząc w bok
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Mon Nov 28, 2011 10:36 pm

ona miała siedemnaście lat, a on zachowywał się momentami, jakby miał tyle samo. to smutne, że faceci to takie pieprzone, duże dzieci.
pogadali o wszystkim jeszcze długo, po czym zasnęli.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Dec 02, 2011 7:59 pm

wczorajsze spotkanie z aimee zdołowało ją na tyle, że miała przed sobą tabletki nasenne. dużo tabletek nasennych. ale postanowiła, że nic sobie nie zrobi. czuła się bezsilna, wiedząc, że nate nie kocha tylko jej. w każdej chwili mógł ją zostawić. krzątała się po mieszkaniu, pakując wszystko w kartony. myślę, że nawet płakała, nie wiedząc o tym. nie była podekscytowana, szczęśliwa - czuła, że to jedyna droga aby zbliżyć się do nate'a i zatrzymać go.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Fri Dec 02, 2011 8:08 pm

nate wrócił do domu z kolejnymi kartonami, bo mieli tyle rzeczy, że im zabrakło. wszedł do mieszkania, uprzednio wnosząc puste kartony i zamknął za sobą drzwi. rozebrał się i wszedł do sypialni z kilkoma kartonami, które położył pod ścianą i dopiero wtedy spojrzał na abbigail. zatrzymał się w pół kroku zaskoczony.
- co to jest? - zapytał, widząc 237824 tabletek obok niej. wziął jedną fiolkę i przeczytał nazwę. - co miałaś zamiar z nimi zrobić? - zapytała, podchodząc do niej.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Fri Dec 02, 2011 8:12 pm

spojrzała na chłopaka - pewnie jego rzeczy już były w nowym mieszkaniu - trzeba spakować jej ubrania. wzruszyła ramionami.
-nie mogę ostatnio zasnąć, więc kupiłam zapas - powiedziała obojętnie i z pustymi kartonami poszła do garderoby. zdejmowała z półek koszulki i starannie wkładała do kartonów. wszystko jej było obojętnie. myślę ,że to także przez mój humor. westchnęła cicho i starła łzy, by chłopak nie zauważył. wyglądała normalnie - czyli okropnie. bez makijażu była straszna, według niej. ja bym tu polemizowała, ale myślę, że miała jakąś mini depresję, nic nie poradzę. życie jej się nie układało i tyle.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: abbigail    Sun Dec 04, 2011 6:03 pm

przyglądał jej się z szeroko otwartymi oczyma, kiedy powiedziała to tak obojętnie, a później wzięła karton i wyszła do garderoby, a on został sam z fiolką tabletek nasennych w sypialni. chyba nie do końca jej uwierzył, ale z drugiej strony.. abbigail chcąca popełnić samobójstwo? to chyba jakiś żart! usiadł na łóżku i starał się jakoś doprowadzić do równowagi. obracał w dłoni fiolkę, która sprawiła, że jego serce na moment stanęło. nie wiedziałby, co by zrobił, gdyby abb.. słowa o tym, że mogłaby popełnić samobójstwo nawet nie przeszłyby mu przez gardło. zaśmiał się pod nosem i pomyślał, że jest idiotą. jak coś podobnego w ogóle mogło chodzić mu po głowie! odłożył fiolkę na blat biurka i wziął jeden z kartonów, z którym wszedł do garderoby. położył go na podłodze i równie starannie, co abb zaczął wkładać ubrania do pudła.
Back to top Go down
View user profile
abbigail

avatar

Posts : 213
Join date : 2011-11-17
Age : 28
Location : Lisbona

PostSubject: Re: abbigail    Sun Dec 04, 2011 6:08 pm

tak,chciała popełnić samobójstwo. chciała go od siebie uwolnić. aby mógł być z aimee, by był z nią szczęśliwy. zmarszczyła brwi, wkładając kolejne rzeczy do kartonu. po chwili ten był już pełny, dlatego poszła do sypialni po kolejny. spojrzała na fiolkę, leżącą na biurku. nie teraz. później. może wieczorem? nate nie będzie podejrzewał , po co to zrobiła. uzna, że pewnie wzięła ich za dużo. przygryzła wargę i chwyciła kolejny karton i wróciła do garderoby. pora na sukienki. o boże, ile tego jeszcze było. westchnęła i wkładała kolejne ubrania do pudła. sama nie wiedziała, po co aż tak się starała, jak będzie mógł je i tak sprzedać, no ale.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: abbigail    

Back to top Go down
 
abbigail
Back to top 
Page 3 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Mieszkalne-
Jump to: