Lzdiofjsd
 
HomeHome  CalendarCalendar  FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  RegisterRegister  Log in  

Share | 
 

 aimee

Go down 
Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AuthorMessage
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:13 pm

przywiózł ją i jako dżentelmen odprowadził ją pod drzwi. pewnie przez większą część drogi milczeli, a nate tylko od czasu do czasu muskał opuszkami palców dłoń aimee. stojąc teraz pod drzwiami jej mieszkania, opierał się ramieniem o ścianę i czekał, aż otworzy oraz zniknie za drzwiami cała i bezpieczna fizycznie ;c
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:17 pm

bała się kierować na niego wzrok, bo ciągle trzymały jej się emocje. szukała nerwowo swoich kluczy, których za nic nie mogła znaleźć. spojrzała na niego, biednego, jednak ona była w gorszym stanie, po nim zupełnie nic nie było widać, co jeszcze bardziej onieśmieliło aimee. poza tym te smsy abbigail.. dobiły ją kompletnie. miała całe zapłakane oczy, wyglądała jak bałwanek, miała bladą skórę, która jeszcze bardziej przyjęła mleczny kolor, miała brzoskwiniowe cienie pod oczami od płaczu. dalej szukała i westchnęła, nie miała już siły. gdy znalazła wreszcie, włóżyła go do zamka i spojrzała na niego z wyrzutem.
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:26 pm

może było widać to w oczach, ale uciekał od niej wzrokiem i nie była w stanie zobaczyć, iż też jest mu ciężko, ale oczywiście nie, aż tak jak jej - to zrozumiałe. zwróćcie mi mój działający normalnie komputer, bo w ogóle nie wiem, co się dzieje! xd
- przepraszam - wyszeptał, po czym przemierzył dzielący ich dystans i delikatnie łapiąc ją w talii, pocałował ją całkiem czule w czoło. chciał właściwie w usta, ale nie zrobił tego. w ostatniej chwili resztkami silnej woli powstrzymał się. spojrzał prosto w jej oczy, a wyrzut, który sobą reprezentowała był dla niego jak najbardziej zrozumiały. aj aj. odsunął się od niej, patrząc na jej usta, po czym uśmiechnął się całkiem łobuzersko. przez myśl przemknęło mu, jak przyjemnie będzie umieścić swoją pięść w twarzy bastiena.
- nie bądź na mnie zła, jeśli spotkasz w najbliższym czasie bastiena - powiedział, tym razem uśmiechając seksownie, po czym odwrócił się i ruszył w stronę schodów.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:29 pm

- nie dotykaj mnie - powiedziała i rozpłakała się, bo to było uwodzenie. chciała się opierać mu, a chciała wyladować u niego w ramionach. przed tym, jak ruszył wypowiedziała - nie zbliżaj się do mnie i nie rań po raz drugi abbigail, bo ona cię bezgranicznie kocha - powiedziała otwierając drzwi, nawet ją zacytowała. oglądała zza drzwi jak odchodzi
Back to top Go down
View user profile
nate

avatar

Posts : 183
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:37 pm

kiedy usłyszał to, co powiedziała, zatrzymał się w pół kroku. przymknął na moment powieki, po czym ruszył dalej i zbiegł po schodach. wsiadł do samochodu i pojechał prosto do mieszkania bastiena, bo pewnie zdążył go już kiedyś poznać i wiedział, gdzie mieszka. miał tylko nadzieję, że nie zmienił miejsca zamieszkania. jak się okazało nic takiego się nie stało. uśmiechnął się kpiąco, gdy stanął przed drzwiami jego mieszkania i zapukał. kiedy nic nie świadomy bastien otworzył mu drzwi, na dzień dobry nate zaciągnął mu z prawego sierpowego, potem z lewego i pięścią w brzuch. biedny bastien nawet nie miał się, jak bronić i w mgnieniu oka osunął się na ziemię.
- trzymaj swoje łapska z daleka - wysyczał, stojąc nad nim, po czym jeszcze pogardliwie plunął na niego i wyszedł, trzaskając drzwiami. gdzie pojechał nie wiem ;c
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Mon Nov 28, 2011 7:51 pm

ona pewnie weszła, i płakała do poduszki, sad ;c
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 8:47 pm

przyjechał do niej taksówką, uprzednio kupując w monopolowym niedaleko swojego bloku dobre, czerwone wino, bo nie sądził, że zostanie u niej na noc, a przecież nie będzie wracał samochodem po pijaku. to, że jego ojciec posiadał najlepszego prawnika w mieście nie znaczyło, że będzie w stanie wyciągnąć go ze wszystkich głupich rzeczy, które bast robi.
przez ostatni tydzień był wrakiem człowieka. fakt, iż aimee, jego aimee kochała innego mężczyznę sprawiał, że popadał w załamanie. wszystko traciło dla niego sens i średnio sobie z tym radził. każdego wieczoru lądował w klubie, gdzie wracał do domu tak pijany, iż czasami nawet spał na wycieraczce, bo nie był w stanie otworzyć sobie drzwi. nie chodził na wykłady, oblał dwa kolokwia, które będzie poprawiał w przyszłym tygodniu. kiedy aimee do niego napisała, siedział w mieszkaniu w oglądając mecz, nieogolony i w samych bokserkach. biegał po mieszkaniu jak opętany, żeby zdażyć się ogolić i doprowadzić do stanu używalności.
stojąc teraz przed drzwiami jej mieszkania, nie miał żadnego śladu wręcz tygodniowego zarostu, jedyne, co zdradzało jego stan to podkrążone oczy. trzymając w ręku wino w brązowej torbie, zapukał.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 8:52 pm

ona też się ogarniała, by wyglądać ładnie, ale szczerze mówiąc to nawet układała sobie w głowie scenariusz, że bastien może w ogóle nie przyjść i wystawi ją do wiatru, co było szczerze mówiąc bardzo prawdopodobne. gdy usłyszała pukanie do drzwi dostała paniki i zrobiło jej się ciepło, aż zdjęła narzutkę ze swoich ramion. wyglądała słodko, według niej okropnie. ale ja rozkazuję, że wygląda ślicznie i tak będzie. pociągnęła za klamkę i przełknęła ślinę, a gdy zobaczyła bastiena, takiego biednego i kochanego zachciało jej się płakać.
- cześć. - powiedziała niepewnie i uśmiechnęła się nieznacznie i zaprosiła go do mieszkania. usiedli na pewno w jej sypialni na jej łóżku i przyniosła jakieś kieliszki. aimee na pewno długo myślała, bardziej nad bastienem niż nate'm, bo uświadomiła sobie że abbigail i nate to dwa jej największe błędy życiowe. patrzyła się na bastiena jak głupia i nic nie mówiła.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:02 pm

rozglądał się niepewnie po korytarzu, czekając, aż mu otworzy. sama nie wiem, on pewnie tez nie wiedział, czego szukał. może po prostu był zdenerwowany i nie potrafił utrzymać oczu wbitych w jeden punkt w drzwiach. kiedy otworzyła i zobaczył ją w progu, zaniemówił na moment. wyglądała naprawdę uroczo, wręcz zniewalająco. była jak miód na złamane serduszko bastiena, choć jednocześnie, jak i noże raz po raz wbijane w to samo miejsce. bardzo wyraźnie odtwarzały mu się w wyobraźni słowa: "kocham nate'a.kocham nate'a.kocham nate'a.kocham nate'a.", aż bolała go od tego głowa.
uśmiechnął się na jej widok.
- hej, aim - wszedł do mieszkania i pocałował ją przelotnie w policzek. - wyglądasz.. zniewalająco - przerwynik był po to, żeby dobrać najodpowiedniejsze słowo, ale i tak uważał, iż 'zniewalająco' nie wyraża tego, jak wyglądała. rozebrał się i faktycznie usiedli u niej w sypialni. otworzył wino i nalał im go do kieliszków, po czym podał jeden aimee.
- mam coś na twarzy? - zapytał, bo mu się tak przyglądał i czuł się trochę dziwnie ;d
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:08 pm

wzięła do rąk kieliszek nadal się patrząc, jego oczy były takie.. zabite. czuła na własnej skórze jak go zraniła i uświadamiała sobie, że to on teraz najlepiej ją traktuje ze wszystkich, a tak naprawdę to mógłby dać jej jako trzecia osoba pożądnego kopa. wzięła oddech i rozchyliła usta nieświadomie, by potem je zamknąć i wgapić się w kieliszek. poczuła się sama niezręcznie, że śmiała tak mu patrzeć w oczy.
- nie, nie.. przepraszam - powiedziała i skuliła się, w tym momencie naprawdę zrobiło jej się zimno. tak naprawdę nie miała ochoty na żadne wino, tylko żeby bastien przyszedł bo.. tęskniła. tęskniła za prawdziwym uczuciem, może tym skrywanym i ironicznym, ale tak bardzo pragnęła żeby był przy niej, co teraz nie jest mozliwe. oblizała wargi i spojrzała na jego podbródek, nie śmiała już spojrzeć wyżej, biedna - ja.. - wymamrotała - zepsułam wszystko - powiedziała.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:16 pm

bawił się swoim kieliszkiem, obracając w nim wino, które popijał. pewnie miał jeszcze podbite oko, bo w końcu takie rzeczy trzymają się dość długo, chociaż to dziwne.. jednemu mojemu koledze zeszła śliwa po miesiącu, a drugiemu trzymała się jakieś dwa xd
uśmiechnął się łagodnie, gdy go przeprosiła.
- nie musisz przepraszać, aimee - powiedział, nadal uśmiechając się delikatnie, po czym napił się swojego wina. właściwie to on sam miał ochotę ją przytulić, mieć blisko siebie, ale.. pozostawała kwestia nieznośnego głosu, który nieustannie przypominał mu, iż jej uczucia należą do innego, że ona należy do innego, a on w tym momencie jest naiwnym frajerem, który jest od niej uzależniony i jak ćpun, nie patrząc na upokorzenia, przychodzi do niej, bo poprosiła go o to.
chciał zaoponować. powiedzieć, że niczego nie spieprzyła, ale nie potrafił. nie umiał udawać, że nic się nie stało, że spłynęło to po nim jak po kaczce.
- to nie tylko twoja wina.. ja też nie jestem bez winy - zaśmiał się gorzko.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:20 pm

- jak możesz tak mówić.. to ja przez nasze relacje oszalałam - powiedziała i trzęsła się niebezpiecznie, odstawiła kieliszek i podpierała się dłońmi o swoje łóżko, jednak siedziała prosto. chciała zachować równowagę. również chciała się przytulić i najchętniej by mu powiedziała że go kocha, jednak może wyjśc teraz tak, że on jej nie, na co wskazywałby gorzki też dla niej śmiech - ja nie mogłam kochać nate'a - spojrzała na swoje kolanka, chude, kruche. miała pewnie zaczerwienienie, bo spadła z łóżka w nocy, sorry, musiałam to napisać xddddd spojrzała na basta ale przez ułamek sekundy by się nie zorientował, że się na niego patrzy i westchnęła. chciała się przysunąć i obdarować go całusem, który by chociaż trochę mu wynagrodził. ona naprawdę musiała kochać basta. jednak teraz miała wątpliwość, czy on ją także.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:31 pm

opróżnił swój kieliszek, bo nie wiem, czy wcześniej to zrobił i odstawił również pusty na stolik nocny obok łóżka.
niech się może jeszcze wstrzyma z wyznawaniem mu uczuć, bo bastien nie jest chyba na to gotowy. nie zrozumie, jak mogła tak nagle przestać kochać nate'a i teraz kocha jego. uzna to za jakąś grę ;c
przysunął się do niej, gdy powiedziała pierwsze zdanie i objął ją, i przytulił do siebie. kiedy powiedziała następne zdanie, to była już w jego objęciach, a on zastanawiał się, jak ma to wszystko rozumieć, o co jej chodzi i czuł się trochę zagubiony. kochał ją i powiedział jej, że będzie na nią czekął i czeka, nie bzyka nawet na boku, chociaż teoretycznie nie są razem. w każdym razie kocha ją, ale jest mu ciężko i jest zraniony i nie pojmuje kobiecego toku myślenia.
- co masz na myśli? - zapytał, bo kompletnie nie wiedział.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:35 pm

nie powie mu tego.
- ja.. byłam u psychologa. - powiedziała, chociaż juz żałowała tego - ja go nienawidzę, on mnie zostawił i to była taka reakcja.. abbigail mnie zdradziła. wszyscy mnie zdradzili - powiedziała nie odłączając bastiena, który wcześniej też jej robił świństwa, sad :c - ja muszę wiedzieć, czego chcę, a nic nie wiem, nic. rzygać mi się chce od nich. od nate'a i abbigail. to była farsa, ci ludzie nie mają uczuć, z resztą ja też nie mam traktując tak ciebie - pogłaskała go po policzku i spojrzała na niego łagodnie jak baranek. jego oczy, zmęczone i męczeńskie krzyczały jej że ją uwielbiają a ona była załamana, że doprowadziła basta do tego stanu - powinieneś mnie teraz odepchnąć - powiedziała bojąc się swojego następnego kroku
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:45 pm

nie rozumiał jej. starał się, ale nie potrafił tego pojąć. zastanawiał się, czy jest za mało inteligentny, czy raczej to jest za mało logiczne, jak na jego ścisły umysł matematyczny! po prostu nie pojmował, jak mogła go kochać, nienawidzić, kochać i teraz znowu nienawidzić. wiedział, że został też włączony do zdrajców i wcale nie było mu z tym lepiej. nie odezwał się ani słowem, ale pocałował ją czule w czubek głowy. uśmiechnął się krzywo, gdy stwierdziła, że i ona nie ma uczuć.
- w takim razie rzadne z nas ich nie ma, bo przecież ja też traktowałem cię okropnie.. przepraszam, aim, że robiłem ci coś podobnego - powiedział z pełną skruchą. wiedział, jak musiała cierpieć, chociaż ja i tak utrzymuje, że jego cieprienie było większe, bo on nic nie czuł do tamtych kobiet! ;c
- nie potrafię - wyszeptał, zbliżając swoje usta ku jej.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:49 pm

oblizała przedtem usta, które od jej oddechów były mało wilgotne, zdążyła to zrobić zanim ich usta się złączyły. dla aimee to było najprzyjemniejsze ciepło, jakiego kiedykolwiek doznała. po całym ciele czuła przyjemne, chociaż stresujące ciarki. spojrzała potem na niego i jedno oko jej załzawiło, jej dłonie oplotły jego kark by potem schować w nie jego twarz.
- nie, to ja przepraszam. ja muszę - powiedziała składając mu niewinny całus w policzek, potem pogłaskała to miejsce kciukiem - poprawię się - wyszeptała cierpiąc, choć masz rację, że on bardziej cierpiał
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Sun Dec 04, 2011 9:52 pm

poprzytlulali się jeszcze i pojechał do siebie! ;c chyba jeszcze bardziej podłamany, niż podniesiony na duchu.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 5:19 pm

była u siebie w domu, była ubrana w sukienkę bo napalili jej w mieszkaniu, bo ona mieszkała w takim budynku co ktoś palił. nieważne. leżała pod kocem i popijała herbatę z miodem oglądając telewizję
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 5:24 pm

przyszedł do niej, bo wczoraj jej obiecał, kiedy u niej był, bo był xd, że wpadnie. nadal miał mieszane uczucia, ale mimo wszystko zbyt kochał aimee i był zbyt dużym egoistą, żeby z niej zrezygnować. stanął, więc pod drzwiami jej mieszkania i zapukał.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 5:27 pm

nie spodziewała się gościa, bo pewnie zapomniała, że bastien przyjdzie a może po prostu nie robiła sobie nadziei, że będzie tak do niej codziennie wpadał po tym, co między nimi zaszło. wstała z łóżka i założyła na siebie narzutkę, bo gdy będzie otwierać drzwi wpadnie zimno i jej będzie zimno xd
- och, cześć - powiedziała po otworzeniu drzwi, oblizała wargi i wpatrzyła się na niego maślanymi oczkami. przełknęła ślinę i uśmiechnęła się mega skromnie - hm, wejdź, masz na coś ochotę? - zapytała szybko i złączyła rączki jak małe dziecko.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 5:35 pm

uśmiechnął się przyjaźnie, gdy ukazała się w drzwiach.
- cześć - przywitał się, po czym wchodząc, zmierzył ją wzrokiem, ale całkiem dyskretnie i pocałował ją przelotnie w policzek. rozebrał się z kurtki i trampek,w których nadal chodził, a pod spodem miał białą koszulkę w serek!
- właściwie to.., nie - powiedział, uśmiechając się łagodnie, po czym usiadł na kanapie w salonie, bo zakładam, że tam właśnie przeszli, a jeśli nie, to na jej łóżku! xd
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 5:38 pm

no dobrze, mogą być u niej w sypialni na łóżeczku, bo tam jest przyjemnie i jest kocyk dla niej. wiec gdy tak usiadł to ona jeszcze stała, nie wiedziała, czy usiąść obok niego bo odrobinę się wstydziła. w jej głowie spierały się dwie racje; jedna, by usiąść i okazać mu uczucie i wyznać je słownie a druga, że to za wcześnie i byłoby to błędem i pomyślałby o niej źle. cóż, ale nie będzie tak stała jak kołek. wzięła do rąk kubek i napiła się siadając obok.
- hm.. a co u ciebie? - zapytała i przyciszyła tv, nie chciała, by zaszła niezręczna cisza, gdy w pewnym momencie by się tak stało to przynajmniej leci coś w tv. spojrzała na jego kolana, bo nie chciała mu patrzeć jak na razie w twarz
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 6:19 pm

przyglądał się przez moment filmowi, który właśnie leciał, albo bajce xd czemukolwiek, co właśnie puszczali w telewizji, a później spojrzał na aimee, uśmiechając się łagodnie, ale skoro nie patrzyła na niego, to nie widziała tego uroczego uśmiechu ;c
- hm.. okej. poprawiłem wszystkie kolosy i jestem na czysto. przed samymi swietami zapowiadają się dwa, ale to nic trudnego, więc powinienem zaliczyć - powiedział, uśmiechając się łagodnie i wzruszył ramionami. - a co u ciebie? - zapytał zainteresowany z troską.
Back to top Go down
View user profile
aimee

avatar

Posts : 143
Join date : 2011-11-12
Age : 25

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 6:22 pm

gdy do niej mówił musiała spojrzeć na niego, chociaż robila to z taką nieśmiałością, że czuła, jakby jego oczy parzyły, a ona cała zalewała się rumieńcem, bo wstydziła się swojego zachowania.
- och, poprawiałeś? jak to? - zapytała, nic nie wiedziała o tym, że nie zaliczył a teraz musiał pisać poprawki - och, to dobrze, ja mam tylko jeden.. - machnęła ręką i odetchnęła, to były nudne tematy, jednak jak dla nich to były w miarę jeszcze xd - nic.. planuję jechać do taty na wigilię, chociaż nie wiem.. nie chcę jechać do hiszpanii, chciałabym zostać z mamą. a ty jak spędzasz święta? - zapytała i oblizała nerwowo wargi, które miala ochotę złączyć z jego.
Back to top Go down
View user profile
bastien

avatar

Posts : 139
Join date : 2011-11-10

PostSubject: Re: aimee    Thu Dec 08, 2011 6:33 pm

no, tak! zapomniał, że nie wiedziała, o tym, iż zawalił dwa ostatnie kolokwia i to z jej powodu, co tłumaczyło, dlaczego nie miała pojęcia. pomyślał, że powinien częściej myśleć nad tym, co mówi!
- noga mi się podwinęła - zauważył subtelnie, uśmiechając się przelotnie i jednocześnie całkiem ujmująco i szekszi!
- ja? - powstrzymał śmiech. on nie obchodził świąt, to znaczy, nie żeby był ateistą, bo nie był, ale jego matka wyjeżdżała w góry ze swoim nowym mężem, ojciec bastiena był w podróży w interesach, a on odkąd pamiętał zostawał, najpierw z nianią, a później sam i robił, co mu się żywnie podobało. teraz jego święta kończyły się, co roku na piciu i bzykaniu z jakimiś mikołajkami. - ja spędzam je w lizbonie - powiedział, uśmiechając się delikatnie.
Back to top Go down
View user profile
Sponsored content




PostSubject: Re: aimee    

Back to top Go down
 
aimee
Back to top 
Page 3 of 4Go to page : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:You cannot reply to topics in this forum
Lizbona :: MIASTO :: Mieszkalne-
Jump to: